WOJCIECH BELLON
(1952 - 1985)

bellon01.jpg (29629 bytes)Właściwe: Wojciech Belon. Urodził się w 1952 w Kwidzynie. Mieszkał i wychowywał się w Busku Zdroju. Tam chodził do szkoły, tam też pierwszy raz wystąpił publicznie z własnymi piosenkami. Wraz z założoną przez siebie Wolną Grupą Bukowina zadebiutował latem 1971 roku na IV Giełdzie Piosenki Turystycznej w Szklarskiej Porębie, gdzie zdobył jedną z głównych nagród. Później brał udział w kilku przeglądach piosenki turystycznej (m.in.na gdańskiej BAZUNIE), gdzie zdobywał laury. Znaczącym sukcesem była pierwsza nagroda na Festiwalu Piosenki i Piosenkarzy Studenckich w Krakowie w 1974 roku. Od tej pory Wolna Grupa Bukowina znalazła się w gronie najlepszych i najpopularniejszych przedstawicieli piosenki studenckiej.

Zaczęli jeździć z koncertami po całym kraju. Śpiewanie stało się ich źródłem utrzymania. Stali się profesjonalistami. Z czasem - jak twierdził Wojtek - zatracili pierwotny sens swego muzykowania, jakim było wspólne bytowanie, wspólnie przeżywana radość ze śpiewania, z bycia razem. Przez pewien krótki okres w latach 80-ych połączyli się z zespołem Wały Jagiellońskie, ale ta fuzja nie zdała egzaminu, nie stworzyła nowej jakości artystycznej. Jak się wkrótce okazało zwyciężył libertyński styl "Wałów" na niekorzyść kameralnej i poetyckiej "Bukowiny". Niebawem w Wałach Jagiellońskich pozostał już tylko sam Wojtek, a i on wkrótce zrezygnował. Od tej pory występował sam, albo z towarzyszeniem dawnych przyjaciół z "Bukowiny": Wojciechem Jarocińskim, Wacławem Juszczyszynem, Janem Hnatowiczem.

Zmarł w nocy z 3 na 4 maja 1985 r. w jednym z krakowskich szpitali. Jego pogrzeb odbył się w Busku Zdroju 8 maja 1985 r.

Na Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Turystycznej "Włóczęga '85" w Zielonej Górze wystąpił gościnnie, akompaniując sobie samotnie na gitarze. Mówił swoje nowe wiersze, śpiewał nowe i stare piosenki - wśród nich i tę, którą uważał za najważniejszą i ulubioną:

MAJSTER BIEDA

Skąd przychodził, kto go znał,
kto mu rękę podał, kiedy
nad rowem siadał, wyjmował chleb,
serem przekładał i dzielił się z psem.
Tyle wszystkiego, co z sobą miał
Majster Bieda

Czapkę z głowy ściągał, gdy
wiatr gałęzie chylił drzewom
Śmiał się do słońca, śpiewał do gwiazd
Drogę bez końca, co przed nim szła
znał jak pięć palców, jak szeląg zły
Majster Bieda

Nikt nie pytał, skąd się wziął,Bellon_Ruciane_IX'74.jpg (11515 bytes)
gdy do ognia się przysiadał.
Wtulał się w krąg ciepła jak w kożuch -
znużony drogą wędrowiec boży
Zasypiał długo gapiąc się w noc
Majster Bieda

Aż nastąpił taki rok,
smutny rok - tak widać trzeba...
Nie przyszedł Bieda zieloną wiosną
miejsce, gdzie siadał, zielskiem zarosło
i choć niejeden wytężał wzrok,
choć lato pustym gościńcem przeszło,
z rudymi liśćmi - jesieni schedą -
wiatrem niesiony popłynął w przeszłość
Majster Bieda


| Wolna Grupa Bukowina | Ostatni wywiad Bellona |


| Strona główna / index | SLM "BALLADA" | ARTYŚCI | WYDARZENIA | OPPA |